Boruch Tomasz, Kalifornia, podróże, Los Angeles, USA

Kalifornia kraj złotem i ropą płynący

Boruch Tomasz, Kalifornia, podróże, Los Angeles, USA

Podczas jednego z dwóch pobytów w stanie złota Kalifornia postanowiliśmy wybrać się do Los Angeles. W czasie zjazdu z gór Sierra Nevada zanocowaliśmy w okolicach miejscowości Fresno w małym chińskim hoteliku. Nocleg kosztował 56 dolarów, a w motelu panowała przyjazna, kameralna atmosfera.

Na drugi dzień udaliśmy się prosto do Los Angeles. Pierwotny plan obejmował wizytę w Sequoia NP i w Kings Canyon NP, ale pogoda nas zniechęciła. Zjechaliśmy stanową 99 do Bakersfield, a stamtąd I5 do Los Angeles. Kalifornia południowa jest rolniczo bardzo bogatym regionem. Łagodny, słoneczny klimat sprzyja uprawie owoców cytrusowych i winorośli, stąd słynne na całe USA kalifornijskie pomarańcze i wina znane na całym świecie.

Do Los Angeles wjechaliśmy od strony Santa Clarita ,w którym byłem po raz drugi, a które niechlubną sławę zawdzięcza m. in. z tragicznej śmierci znanego aktora Paula Walkera. Z autostrady zjechaliśmy na Hollywood Bowl i znaleźliśmy się w centrum zachodniego Hollywood. Słynna Hollywood Blvd. mnie osobiście rozczarowała. Z jednej strony luksusowe hotele, kina, teatry i tłumy turystów, z drugiej strony kiczowate sklepiki z tanią chińską tandetą i tłumy przebierańców, którym nie spełnił się sen o hollywoodzkiej sławie i dorabiali naśladując słynne postacie z filmów i świata filmu i muzyki. Pasy chodnikowe wyłożone gwiazdami z nazwiskami sław zaczynając od Gregory Pecka, a kończąc na Ronaldzie Reaganie. Pod słynnym China Theater odbite w betonie dłonie i stopy wybrańców i tłumy fanów. Słynny Kodac Theater gdzie raz do roku odbywają się oskarowe gale, pozostałości dawno już przeniesionych wytwórni filmowych, a na ulicach rzesze bezdomnych, którym się powinęła noga, a sen o filmowej sławie pozostał tylko snem. W oddali wzgórza Hollywood ze słynnym napisem, pod który nie omieszkaliśmy się wybrać.

Droga pod napis wiodła krętymi uliczkami z gęstą jednorodzinną zabudową, scenerią wykorzystaną m. in. w polskim filmie Haker. Okolica słynie z przepięknych widoków na dolinę Los Angeles. Pod napisem mała konsternacja. Na drutach sieci elektrycznej dyndają sobie jakby nigdy nic chińskie trampki, a nad nami jeden ze słynniejszych napisów świata.

Kilka słów o samy Los Angeles. Początki miasta sięgają czasów panowania Hiszpańskiego. Swoją sławę zawdzięcza trochę zrządzeniu losu i przymusowej emigracji żydowskich producentów filmowych z Nowego Jorku do Kalifornii, ale nie tylko. W okolicach miasta w XIX w. odkryto jedne z największych na świecie złoża ropy naftowej. Dzisiaj Kalifornia jest największym jej wydobywcą w USA, a jej zasoby sięgają 1/4 ogólnych złóż na kuli ziemskiej. Miasto jest położone u wybrzeży Pacyfiku na wprost słynnych Channel Islands i wyspy Santa Catalina. Dolina o tej samej nazwie wraz z doliną San Fernando znana jest z łagodnego klimatu. Miasto ma jednak swoje problemy, otocznie gór i pustyni Mohave powoduje notoryczne problemy z wodą, a brak większych cieków w dużej mierze ograniczał rozwój miasta w jego początkowym okresie. Dopiero doprowadzenie akweduktu ze środkowej Kalifornii w 1913 roku rozwiązało te problemy. Dzisiaj miasto jest jedną z najludniejszych aglomeracji świata ( 2 po nowojorskiej w USA, 12 mln. mieszkańców) i jednym z największych centrów gospodarczych (3 po Tokio i Nowym Jorku).

Wróćmy jednak do naszej wizyty. Po obejrzeniu Hollywood postanowiliśmy wybrać się do Santa Monica. Droga biegła przez Beverly Hills, a I10 zawiodła nas na same wybrzeże Pacyfiku. Zaskoczyła nas cisza i brak tłumów. Faktem jest, że plaża Santa Monica rozciąga się szerokim na kilkaset metrów pasem, aż do Malibu, ale mimo wszystko tłumów nie było. No cóż październik nawet w Kalifornii  nie jest okresem upałów. Woda w oceanie nie była zimna, spokojnie można było się jeszcze kąpać. Urzekły mnie wspaniałe widoki. Z jednej strony potężny Pacyfik i molo, plaża znana z niezliczonej ilości filmów ( to tutaj bywali Arnold Shwarzenegger i Franco Columbu, tu nakręcono Słoneczny Patrol i film z Jetem Li Od kołyski, aż po grób), a z drugiej strony skaliste klify słynnej Ocean Ave znanej z filmu z Georgiem Clooneyem i Bradem Pitem, na północny-zachód Pacific Palisades znane z realizacji modernistycznych programu Case Study Houses, a dalej Malibu, którego nie muszę reklamować.

Powrót z Los Angeles odbył się drogą przez góry, a I15 zawiodła nas do samego Las Vegas. Pomimo drobnych zgrzytów Kalifornia wywarła na mnie niesamowite wrażenie. Kto kocha góry i może na pewno pokocha ten stan.

Żegnaj Kalifornio..

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s